Start z polskim AI. Od pomysłu do wdrożenia #ObywatelBielik
Start z polskim AI to cykl rozmów, którego celem jest przedstawienie doświadczeń związanych z polskimi modelami językowymi AI oraz praktykami firm i instytucji we wdrażaniu tych rozwiązań. Zapraszamy do rozmowy z dr Joanną Mercik, która współtworzy inicjatywę Obywatel Bielik, projekt obywatelskiej nauki, który angażuje społeczność w tworzenie otwartych zbiorów danych mających na celu zbudowanie polskiego modelu multimodalnego.
Współtworzysz inicjatywę Obywatel Bielik. Jak w praktyce wygląda budowanie modelu AI razem ze społecznością?
Jedną z największych zalet bycia częścią społeczności Bielika i projektów społecznych jest dla mnie właśnie ta niezwykła grupa ludzi, która tworzy ten ruch. To zespół osób z różnych środowisk i dziedzin: uczelni, branży technologicznej, biznesu, instytucji, a nawet kultury. Każdy dołącza dobrowolnie, wnosi tyle zaangażowania, ile może i dzięki temu powstaje coś naprawdę wyjątkowego.
Najpiękniejsze jest to, jak świetnie się uzupełniamy i jednoczymy wokół wspólnych celów. Dziś jednym z najważniejszych tematów jest zbliżająca się premiera aplikacji webowej i mobilnej Obywatel Bielik. Jesteśmy już bardzo blisko finału, dopinamy jedynie ostatnie formalności.
Wtedy rozpocznie się kolejny ważny etap naszej społecznej pracy: popularyzacja projektu, wspólne inicjatywy z instytucjami oraz organizowanie grywalizacji i działań angażujących społeczność wokół premiery aplikacji.
To, co wydarzyło się wokół Bielika i Obywatela Bielika, jest wyjątkowe również na poziomie relacji międzyludzkich. Powstało mnóstwo przyjaźni, kontaktów i współpracy między ludźmi z całej Polski. Dawno nie doświadczyłam tak dużej dawki pozytywnej energii i satysfakcji z pracy przy projekcie tworzonym całkowicie społecznie.
Sebastian Kondracki mówi, że to największy społeczny projekt AI w Europie i szczerze mówiąc, jestem tego pewna.
Kto tworzy również z tobą tę inicjatywę? Jak to liczbowo wygląda?
Jeśli spojrzymy na liczby, to na Discordzie społeczności SpeakLeash jest już ponad 5 tysięcy osób. Oczywiście ta społeczność jest podzielona na różne kanały, grupy i obszary tematyczne. Przy projekcie Obywatel Bielik intensywnie działa kilkanaście osób. Product Managerem jest Marcin Dąbrowski, oboje jesteśmy zawodowo związani z Katowicami, dzięki czemu podejmujemy dużo lokalnych inicjatyw popularyzujących wiedzę o Bielik AI.
Kiedy mamy przyjemność razem prezentować projekt Obywatel Bielik mamy świetne flow technologiczno-humanistyczne, jak mówią nasi słuchacze - wystąpienie z elementami stand-up. Doskonale wiemy, że emocje ułatwiają zapamiętywanie, a przy tym jest wesoło.
Oprócz tego mamy w społeczności przedstawicieli polskich uczelni i biznesu, aktywnie zaangażowanych w projektowanie promocji projektu Obywatel Bielik i wiedzy o polskim modelu Bielik AI.
Rdzeń projektu nie polega więc na tym, że spotyka się 5 tysięcy osób i wspólnie wszystko omawia. Właśnie siłą tej społeczności są podgrupy i zespoły odpowiedzialne za konkretne obszary. To działa bardzo sprawnie. Regularnie spotykamy się dwa razy w tygodniu na Discordzie, chyba że akurat jesteśmy na wyjazdach. Mamy swoich liderów, a kolejne osoby same zgłaszają się do odpowiedzialności za wybrane obszary i działania.
Warto pamiętać, że wszyscy działający przy Bieliku i SpeakLeash pracują zawodowo, poza tym projektem. To nasza działalność dodatkowa, oparta na pasji i zaangażowaniu społecznym. Jesteśmy więc przy projekcie z własnej woli i w wymiarze, w którym możemy się zaangażować w danym momencie. Jesteśmy w regularnym kontakcie, niektórzy praktycznie codziennym.
Co najbardziej zaskoczyło Cię w zaangażowaniu ludzi w tworzenie danych dla AI?
Z jednej strony oczywiście bardzo dużo dajemy od siebie społeczności Bielika i Fundacji SpeakLeash. Wnosimy nasze kontakty, kompetencje, doświadczenie i umiejętności. Z drugiej strony ja sama ogromnie dużo od tej społeczności dostałam.
Przede wszystkim jest to potężny pakiet wiedzy. Jestem humanistką cyfrową, a wiedzę technologiczną, którą zdobyłam dzięki pracy przy Bieliku, dziś wykorzystuję bardzo praktycznie. Kiedy uczestniczę w konferencjach, rozmawiam z osobami z działów IT czy programistami, widzę, jak bardzo ta wiedza pomaga mi lepiej rozumieć technologię i sprawniej poruszać się w świecie AI. To efekt inspiracji, współpracy i codziennych kontaktów w interdyscyplinarnych zespołach.
To jest właśnie coś, co bardzo cenię w naszym polskim, suwerennym modelu AI. Od samego początku współpracują przy nim zarówno humaniści, jak i osoby o ścisłym, technologicznym wykształceniu. Ta różnorodność naprawdę przekłada się na efekty naszej pracy, bo dzięki niej mamy szersze, bardziej całościowe spojrzenie na rozwój technologii i jej zastosowanie.
Czy naprawdę może mieć wpływ na jakość modelu językowego i dane? Jak my możemy się w to zaangażować?
Zawsze zapraszamy przede wszystkim na Discord SpeakLeash . Wystarczy wejść, rozejrzeć się i powiedzieć: „hej, chciałbym robić to i to, to są moje kompetencje i umiejętności”. Na pewno
ktoś pokieruje dalej oraz pomoże znaleźć odpowiednie miejsce do działania. Jeśli nie uda się od razu, zachęcamy, żeby próbować dalej i działać aktywnie, bo społeczność jest bardzo duża, ale zawsze staramy się wskazywać odpowiednie kanały i zespoły, do których można dołączyć.
To jest właśnie pierwsza i najważniejsza rzecz: otwartość społeczna i proaktywność. Trzeba po prostu przyjść do społeczności i się odezwać. Jesteśmy również bardzo aktywni w mediach społecznościowych, na LinkedInie, Facebooku czy Instagramie. Tam także odpowiadamy, pomagamy oraz zachęcamy do współpracy. Można do mnie napisać na LinkedIn - postaram się pomóc i wskazać możliwości działania.
Mamy też projekty takie jak Eskadra Bielika, do których można bezpłatnie dołączyć, by uczyć się budowania agentów AI i wspólnie rozwijać praktyczne kompetencje. Sama brałam udział w tym projekcie i stworzyłam własnych agentów, mimo że jestem doktorem nauk humanistycznych. To świetnie pokazuje, że nasz model edukacji nikogo nie wyklucza. Wręcz przeciwnie, łączy ludzi o różnych doświadczeniach i kompetencjach.
Oprócz działań online organizujemy również wiele spotkań w całej Polsce. Jesteśmy obecni na największych konferencjach poświęconych AI, ale działamy także lokalnie. Każdy angażuje się tam, gdzie mieszka i funkcjonuje na co dzień, organizując spotkania, warsztaty czy prelekcje.
Sama prowadzę wykłady o Bieliku i naszej społeczności między innymi na Uniwersytecie Trzeciego Wieku Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Organizuję także spotkania dla uczniów szkół średnich dotyczące higieny cyfrowej i sztucznej inteligencji, podczas których opowiadam również o Bieliku. Musimy pamiętać, że nie możemy żyć w bańce informacyjnej i zakładać, że wszyscy już wiedzą, czym jest Bielik. Tak nie jest. Ta wiedza wymaga ciągłego popularyzowania.
Nie dysponujemy budżetami wielkich korporacji ani ogólnopolskimi kampaniami reklamowymi, dlatego siłą projektu są działania oddolne i społeczność. Widać to dziś w bibliotekach, domach kultury, szkołach, a nawet podczas spotkań organizowanych przez koła gospodyń wiejskich. Wszędzie tam, gdzie są ludzie zaangażowani w społeczność, pojawia się także edukacja i rozmowa o AI, SpeakLeash oraz projektach związanych z Bielikiem. Właśnie na tym polega rola naszej społeczności: na popularyzowaniu wiedzy, edukacji i budowaniu świadomości wokół polskich modeli językowych oraz społecznych projektów AI.
Jakie dane są dziś najbardziej potrzebne, żeby rozwijać dobre polskie modele językowe?
Jako socjolożka powiedziałabym przede wszystkim, że najważniejsi są ludzie. Najpierw trzeba zbudować ideę i społeczność wokół niej. I tutaj mamy naprawdę wyjątkowy zespół. Zawsze powtarzam Sebastianowi Kondrackiemu, że jest takim charyzmatycznym przywódcą, naszym „Kapitanem Bielikiem”. Ma niezwykłą łatwość nawiązywania kontaktów i potrafi mówić o technologii w sposób prosty, zrozumiały i dostępny dla wszystkich. Natomiast dyrektorem operacyjnym jest Sonia Staniek kobieta instytucja z dużym spokojem wewnętrznym przekładającym się na klimat zespołu i łatwość podejmowania wyzwań, które napotykamy.
Ten duet stwarza klimat dostępności projektu dla każdego, wiem to również z własnego doświadczenia. Dzięki temu nigdy nie miałam poczucia, że świat technologii „nie jest dla mnie”. Wręcz przeciwnie, poczułam się potrzebna. Sebastian i Sonia zawsze z ogromnym uznaniem mówią o moich działaniach związanych z seniorami, edukacją cyfrową czy warsztatami dotyczących wykorzystywania cyfrowych szans. Dzięki temu mam poczucie, że wykonuję naprawdę ważną społecznie pracę i realizuję pewną misję, będąc humanistycznym skrzydłem Bielik AI.
Oczywiście kluczowe są także dane. W Bieliku naszym ekspertem w tym obszarze jest Adrian Gwoździej, który odpowiada za odpowiednie przygotowanie danych dla AI. To bardzo ważne, bo nie każde dane nadają się do trenowania modeli językowych. Często podczas konferencji rozmawiam z przedstawicielami różnych instytucji, które deklarują, że posiadają wartościowe zasoby danych. Wtedy od razu kieruję je do Adriana, który ocenia, czy rzeczywiście mogą być przydatne dla naszego modelu i na jakim etapie rozwoju. Bardzo lubię nasze rozmowy z których wynoszę zawsze ogrom wiedzy i nowe spojrzenie.
Potrzebna jest również moc obliczeniowa. Ogromnym impulsem rozwojowym dla Bielika był Cyfronet oraz AGH, dzięki którym model może być trenowany. Jednocześnie mamy świadomość, że w Polsce dostęp do infrastruktury obliczeniowej wciąż jest ograniczony i przy rozwoju dużych modeli zaczyna brakować przestrzeni technologicznej. Dlatego tak ważny jest dalszy rozwój zaplecza infrastrukturalnego i projektów związanych z budową większych mocy obliczeniowych.
Najpiękniejsze jest jednak to, że Bielik rzeczywiście wyrósł z autentycznego społecznego zrywu. Jako historyczka mogę powiedzieć, że to bardzo charakterystyczna dla Polski historia. Grupa entuzjastów, działając po godzinach, wieczorami i nocami, stworzyła model AI, który został zauważony na świecie. Sebastian Kondracki potrafił pokazać ludziom, że nie ma rzeczy niemożliwych i że można wspólnie zbudować coś naprawdę dużego.
Dziś Bielik funkcjonuje już także w międzynarodowym środowisku technologicznym. Nasz zespół jeździ do Doliny Krzemowej, prezentuje projekt i zbiera znakomite recenzje. To właśnie jest fenomen Bielika. Członkowie zespołu opowiadają, że podczas światowych konferencji są regularnie pytani: „Jak wy to właściwie zrobiliście? Naprawdę grupa ludzi spotkała się na Discordzie i stworzyła model AI?”.
To właśnie daje ogromną motywację do dalszego działania. Mam poczucie, że robimy coś naprawdę ważnego, także z perspektywy polskiej suwerenności technologicznej. Szczególnie istotne jest to, że Bielik pozostaje modelem otwartym i bezpłatnym. Każdy może go pobrać i wykorzystywać we własnej instytucji czy organizacji.
Czy budowanie społeczności wokół AI jest trudniejsze technologicznie czy społecznie?
Z perspektywy społeczności mogę powiedzieć, że szczerze nie dostrzegałam tych trudności. Oczywiście można założyć, że tam, gdzie działa dużo osób, pojawiają się różne temperamenty, charaktery czy odmienne sposoby działania. Jednak mam poczucie, że tworzymy społeczność dojrzałych ludzi z różnych środowisk, którzy mają już swoje doświadczenie zawodowe, kariery i ugruntowaną pozycję. Dzięki temu współpraca przebiega bardzo naturalnie i sprawnie.
Naszym centrum działania jest Discord SpeakLeash. Funkcjonuje tam wiele kanałów podzielonych według zadań i obszarów tematycznych. Część z nich jest otwarta dla wszystkich, a część przeznaczona dla konkretnych zespołów prowadzących dane projekty. I to naprawdę działa. Mam wrażenie, że nie wchodzimy sobie w drogę. Każdy zna swoją rolę, działa odpowiedzialnie i skupia się na swoim obszarze.
Jestem prelegentką, panelistką na konferencjach w tematach polskiego AI i odpowiedzialności społecznej przy budowaniu modeli ich roli w budowaniu technologicznej suwerenności państwa. Prowadzę szkolenia i warsztaty dla firm instytucji z obszaru narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji. W projekcie Obywatel Bielik zajmuję się między innymi jego popularyzacją, zachęcam ludzi do dodawania opisów i zbieram materiały. Później Adrian ocenia je już od strony technicznej, analizując jakość danych i ich przydatność do trenowania modelu. Czasem jestem pełna entuzjazmu, bo udało się zebrać dużą liczbę zdjęć czy opisów, a Adrian spokojnie tłumaczy, jaką część z nich rzeczywiście nadaje się do wykorzystania w treningu AI.
To pokazuje, jak dobrze uzupełniają się w projekcie różne kompetencje. Z jednej strony jest społeczna energia i zaangażowanie, z drugiej techniczne doświadczenie i ekspercka ocena jakości danych.
Czy w projektach takich jak Obywatel Bielik ważniejsza jest skala danych czy ich jakość?
Jak mówi Sebastian Kondracki, „wystarczy nam tylko milion opisanych zdjęć” oraz „najpierw masa potem rzeźba”. Patrząc na liczbę mieszkańców Polski, wydaje się to osiągalne, ale cały proces jest bardziej złożony niż mogłoby się wydawać. Liczą się nie tylko same zdjęcia, lecz przede wszystkim ich jakość oraz odpowiednie opisy.
Same fotografie udaje się pozyskiwać stosunkowo łatwo. Obywatelki i obywatele mogą dodawać je indywidualnie, zgodnie z określonymi wytycznymi. Przede wszystkim nie powinny zawierać wizerunków osób, ponieważ nie jest nam to potrzebne, a dodatkowo chronimy prywatność i kwestie związane z RODO. Zbieramy zdjęcia otaczającej nas rzeczywistości: posiłków, mebli, ulic, budynków czy codziennych przedmiotów i krajobrazów.
Oprócz społeczności wspierają nas również partnerzy, między innymi Narodowe Archiwum Cyfrowe, Wikimedia czy instytucje, z którymi prowadziliśmy rozmowy o udostępnianiu zasobów. Jednak jeszcze ważniejsze od samych zdjęć są opisy. I tutaj kluczową rolę odgrywa człowiek, ponieważ to właśnie ludzie uczą model rozumienia świata.
Te opisy muszą spełniać określone zasady, choć same w sobie nie są bardzo skomplikowane. Najłatwiej wyobrazić to sobie jako zabawę, w której jedna osoba patrzy na zdjęcie, a druga go nie widzi. Zadaniem pierwszej osoby jest tak dokładnie opowiedzieć, co znajduje się na fotografii, aby druga mogła to narysować. Jeśli efekt końcowy jest podobny do oryginału, oznacza to, że opis był dobry.
Dokładnie w taki sposób musimy „opowiadać” świat modelowi AI. Nie wystarczy napisać: „na zdjęciu jest Morze Bałtyckie”, ponieważ sam model, widząc jedynie wodę i niebo, nie będzie wiedział, czy to Bałtyk, Morze Karaibskie czy zupełnie inne miejsce. Trzeba więc opisywać konkrety: kolor wody, wygląd nieba, pogodę, światło czy otoczenie.
Dopiero później można dodawać szerszy kontekst historyczny lub kulturowy. Jeśli na zdjęciu znajduje się charakterystyczny budynek, można dopisać, że jest to konkretny zamek, kościół czy miejsce historyczne, a następnie uzupełnić opis o kilka zdań dotyczących jego historii i znaczenia.
I właśnie to najbardziej fascynuje mnie w tym projekcie. My nie tylko rozwijamy model AI, ale uczymy go polskiej kultury, historii i dziedzictwa. To jest niezwykle ważne, ponieważ globalne modele tworzone przez wielkie firmy technologiczne praktycznie nie posiadają danych dotyczących naszej codzienności i lokalnej kultury.
Dobrym przykładem są słynne już kluski śląskie. Zagraniczne modele AI często rozpoznają je jako pączki, ciasteczka czy makarony, ponieważ po prostu nie mają odpowiednich danych treningowych związanych z polską kuchnią i kulturą.
A przecież coraz częściej obserwujemy, że ludzie traktują AI jak wyszukiwarkę i źródło wiedzy o świecie. Jeśli w tych modelach zabraknie naszych danych kulturowych, historycznych i społecznych, to sztuczna inteligencja będzie pokazywać świat wyłącznie z perspektywy największych globalnych kultur. W efekcie przy generowaniu świątecznych grafik czy reklam zamiast polskich tradycyjnych potraw może pojawić się indyk i Coca-Cola, bo właśnie taki obraz świąt został najlepiej utrwalony w zagranicznych danych treningowych.
Dlatego tak ważne jest, byśmy tworzyli własne zasoby danych i rozwijali polskie modele AI, które będą rozumiały nasz język, kulturę, historię i codzienność.
Co daje ludziom największą motywację do angażowania się w projekty open-source AI?
Patrząc z mojej perspektywy, szczególnie na grupy związane z Obywatelem Bielikiem oraz działania marketingowe wokół projektu, mam poczucie, że funkcjonujemy jak ambasadorzy tej idei. Są to osoby, które chcą popularyzować projekt, ponieważ naprawdę wierzą, że to ważny temat i widzą w tym pewnego rodzaju społeczną misję.
Jednocześnie wiele osób potrafi połączyć tę działalność z własnym rozwojem zawodowym. Sebastian Kondracki zwracał na to uwagę między innymi podczas wydarzenia AICafe Uniwersytet Śląski, który mam przyjemność organizować cyklicznie właśnie w celu popularyzacji wiedzy o nowych technologiach. Rozmawialiśmy wtedy o tym, że angażowanie się w projekty społeczne związane z AI pozwala nie tylko robić coś wartościowego, ale także rozwijać własną markę, zdobywać nowe kompetencje i docierać do środowisk, do których wcześniej trudno byłoby trafić.
Dziś sztuczna inteligencja jest jednym z najważniejszych tematów technologicznych i społecznych, dlatego osoby zaangażowane w takie projekty naturalnie budują specjalizację w tym obszarze. To daje możliwość ciągłego uczenia się, wymiany doświadczeń i rozwoju kompetencji w praktyce. Wiem po sobie jak to działa rozwijająco - sama w tym czasie ukończyłam nie tylko liczne kursy i szkolenia z AI ale także studia podyplomowe w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.
Ale równie ważny jest czynnik ludzki. W naszej społeczności pojawiło się bardzo dużo koleżeństwa, a w wielu przypadkach także prawdziwych przyjaźni. Jesteśmy częściowo połączeni regionalnie, spotykamy się na wydarzeniach, współpracujemy przy różnych inicjatywach i dzięki temu tworzą się relacje wykraczające poza sam projekt technologiczny.
Myślę, że to jest jedna z największych wartości tej społeczności. Nie tylko wspólnie rozwijamy AI i projekty społeczne, ale również budujemy sieć ludzi, którzy wzajemnie się wspierają, inspirują i razem rozwijają.
Jakie kompetencje będą dziś najbardziej potrzebne osobom, które chcą współtworzyć rozwój AI, nawet bez technicznego backgroundu?
Przede wszystkim potrzebne są chęci, zaangażowanie i gotowość do działania. Warto zastanowić się, w czym można pomóc, jakie ma się kompetencje i co realnie można wnieść do projektu. I to wcale nie musi być wyłącznie wiedza technologiczna.
Czasami wsparcie przychodzi z zupełnie nieoczywistych miejsc. Pamiętam sytuację, kiedy jedna z pań działających w kole gospodyń wiejskich przyniosła nam kilkadziesiąt tysięcy zdjęć pierogów. Ktoś mógłby pomyśleć, że takie środowiska nie mają związku z AI, a tymczasem właśnie lokalne społeczności mogą wnosić ogromną wartość do rozwoju modelu.
Pomagać można na wiele sposobów. Jedni dostarczają zdjęcia, inni popularyzują projekt, organizują spotkania, zapraszają nas do swoich społeczności czy instytucji. Są też osoby, które angażują się w opisywanie zdjęć albo uruchamiają swoje kontakty, dzięki którym możemy pojawiać się w nowych miejscach i opowiadać o projekcie.
Sama mogę podać przykład ze swojego środowiska akademickiego. Na Uniwersytecie Śląskim koordynuję moduł „Narzędzia GenAI w praktyce”, który łączy studentów różnych kierunków. W tym roku akademickim ukończyło go prawie 800 osób. Moją rolą było stworzenie programu, przeszkolenie kadry prowadzącej zajęcia oraz przygotowanie materiałów. Naturalnie mając doświadczeniu z działania w społeczności wprowadziłam do programu tematykę związaną z Bielikiem i małymi modelami językowymi. Dzięki temu młode osoby wchodzące na rynek pracy mogły zdobyć konkretne kompetencje związane z AI, a jednocześnie poznać polski model językowy i ideę stojącą za tym projektem.
Właśnie tak działa ta społeczność. Każdy może znaleźć w niej miejsce dla siebie. Najważniejsze jest pytanie, czy chce się zaangażować.
Widać to bardzo wyraźnie podczas naszych spotkań i wydarzeń. Po każdym z nich pojawiają się kolejne osoby chętne do działania. Myślę, że jest w tym coś bardzo charakterystycznego dla nas jako społeczeństwa. Lubimy działać razem, szczególnie wtedy, gdy widzimy sens i konkretny cel. A tutaj ten cel jest bardzo jasno określony.
Ogromną rolę odgrywa też Sebastian Kondracki, który swoją energią i charyzmą potrafi zarażać innych. Potem te osoby inspirują kolejne i w ten sposób społeczność cały czas naturalnie się rozwija.
Co Twoim zdaniem najbardziej przyspieszyłoby adopcję polskich modeli językowych w biznesie?
Jako akademiczka powiedziałabym, że tym, co najbardziej mogłoby usprawnić rozwój i wdrażanie Bielika, jest przede wszystkim wiedza i edukacja. Trzeba o tym projekcie mówić, pokazywać jego możliwości i docierać z informacją do kolejnych środowisk.
Biorę udział w wielu spotkaniach biznesowych, konferencjach czy wydarzeniach organizowanych przez izby gospodarcze i bardzo często okazuje się, że Bielik nadal nie jest tam szeroko znany. Łatwo wpaść w pewną bańkę informacyjną i zakładać, że skoro my pracujemy przy tym projekcie i znamy jego możliwości, to wszyscy inni również. Tymczasem tak nie jest.
Kiedy zaczynamy opowiadać przedsiębiorcom o mocnych stronach Bielika, takich jak kompaktowość, energooszczędność, możliwość działania lokalnego on-prem, bezpieczeństwo danych czy brak konieczności wysyłania informacji do zewnętrznych systemów, bardzo często pojawia się duże zainteresowanie. Szczególnie ważne dla biznesu jest to, że model można uruchomić na własnej infrastrukturze i dostosować do własnych danych oraz konkretnych potrzeb organizacji.
Właśnie wtedy zaczynają pojawiać się realne wdrożenia. Dlatego powiedziałabym, że kluczowym impulsem jest dziś przede wszystkim zwiększanie świadomości i kompetencji związanych z AI oraz polskimi modelami językowymi. Pomocne byłoby wypracowanie standardu certyfikującego kompetencje pracowników w obszarze znajomości możliwości i ograniczeń modeli językowych. Ważną rolę w tym procesie mogą odgrywać również instytucje zajmujące się walidacją kompetencji. Należy do nich m.in. Polski Instytut Kompetencji Przyszłości - partner AICafe - wspierający potwierdzanie praktycznych umiejętności związanych z wykorzystaniem sztucznej inteligencji i dużych modeli językowych w ramach Zintegrowanego Systemu Kwalifikacji.
Oczywiście bardzo ważne są również programy wspierające rozwój i wdrażanie takich technologii. Potrzebne są inicjatywy, które pomagają finansować projekty, budować kompetencje i pokazywać firmom praktyczne możliwości wykorzystania AI.
Dobrym przykładem są spotkania „Start z Bielikiem” organizowane przez PFR. Widać, jak duże jest zainteresowanie ze strony biznesu. Przedsiębiorcy przychodzą tam z konkretnymi potrzebami związanymi z automatyzacją procesów, bezpieczeństwem danych czy wdrażaniem AI w organizacjach. A później aktywnie szukają możliwości dalszego wsparcia i rozwoju takich rozwiązań.
To pokazuje, że potencjał jest bardzo duży. Potrzebujemy przede wszystkim dalszej edukacji, popularyzacji wiedzy i praktycznego pokazywania, jak takie technologie mogą wspierać firmy oraz instytucje.
Dziękujemy za rozmowę!
Cykl rozmów „Start z polskim AI – od pomysłu do wdrożenia” jest realizowany w ramach programu Centrum Kompetencji AI.